Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 276 036 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Lubię to

Missiu



niebo, jestem w niebie...

wtorek, 24 lipca 2012 19:44

 

 

jest cudownie... 

chodzę i nucę tę piosenkę: 

 

 

a wszystko za sprawą... 

jedzenia :)))

zresztą sami zobaczcie: 

 

przedstawiam Wam nasze ulubione dania, z naszych ulubionych lokalnych restauracji... 

zaczynamy od kanapeczek - crostini di Marcello 

(nazwa, nie przypadkowa. jemy je tak często i z takim zapałem,

że zyskały nazwę od imienia swojego największego admiratora...) 


 

ja natomiast nie mogę oprzeć się gruszkom gotowanym w winie, z serkiem i orzechami... 

 

 

później mój ulubiony stek - Fiorentina (1,3kg), 

który pokazywany jest na chwilę przed wrzuceniem go na grilla... 

ja lubię taki z tłuszczykiem i żyłkami, ale są też ładniejsze kawałki ;) 

 

 

no i do tego desery obowiązkowe !!! 

wybaczcie, ale rzuciliśmy się, zanim zdązyłam zrobić zdjęcie :)

było: 

mascarpone con nutella, (serek mascarpone i nutella)

crema alla bavarese,  (toskański krem z truskawkami lub malinami...)

tortino al cioccolato (ciastko czekoladowe )

pycha... 

 

... albo w innej restauracji jemy to: 

 

na początek przystawka - tatar z burratą, 

czyli tatar po włosku 

(znów nie zdążyłam zrobić zdjęcia... zrozumcie ...) 



 

później il priomo piatto czyli makaron z truflami, 

(tu czarne, ale moim marzeniem jest, by kiedyś zjeść coś z białymi...) 

 

 

i coś, zupełnie wyjątkowego... lokalny przysmak

piccione con tartuffo (bo ciągle mi mało...)

 


 

 

tym razem obyło się bez deserów... 

 

Ci Kucharze, to Mistrzowie Świata...

a ja jestem w niebie... 

głodni...?

 

ps. zdaje się,

że jakaś gazeta świetnie wie (od mojej "przyjaciółki") dokąd pojechałam :)

czy Wy też już wiecie?



Podziel się

komentarze (231) | dodaj komentarz

kocyki - mgielka, bo lato trwa...

czwartek, 19 lipca 2012 12:10

 

 

oto zwyciezcy:

 

Witamy Anię w świecie wirtualnie żywych ;) Plus posiadania mgiełki - sama bym sobie u licha odpowiedziała na pytanie, na które nikt mi dotąd sensownej odpowiedzi nie udzielił, a z fizyki jestem noga :D Skoro utrzymuje temperaturę o dwa stopnie niższą od temperatury otoczenia...to czy nieopatrznie użyta zimą na spacerze przemrozi mi dzieciaka? :)

autor Ola (Alison)

 

oraz

 

Chciałabym moje dziecko przykryć mgiełką, póki co przykrywam poszewką od kołdry :( Wg mnie najważniejszą zaletą mgiełki jest hipoalergiczność i antybakteryjność, ponieważ moje dziecko ma AZS, mgiełka sprawdziłaby się idealnie. Poza tym wiem, że tkaniny bambusowe są jedwabiste w dotyku, połyskliwe, lekkie, wytrzymałe, doskonale absorbuja wilgoć i mają właściwości termoregulacyjne tzn zimą ogrzewają a latem chłodzą i jeszcze najważniejsza cecha, są EKO czyli Ekologiczne - w 100% ulegają biodegradacji. Wymieniłam cechy najważniejsze dla mnie. Oczywiście na stronie La Millou można doczytać szereg równie ważnych zalet. Aha, wzór mgiełki nie jest słodko pierdzący :), dla mojej córki idealny. Już jestem przyzwyczajona do stwierdzeń " jaki śliczny chłopczyk" :)Pozdrawiam.

autor Aga77

 

 

gratuluje i prosze o maila :)

 

 

  


Podziel się

komentarze (189) | dodaj komentarz

roman Barbarzyńca

czwartek, 19 lipca 2012 11:55

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (226) | dodaj komentarz

Minęło 12 tygodni

wtorek, 17 lipca 2012 12:22

 

Minęło 12 tygodni, a moje wyzwanie dobiegło końca, co oczywiście nie znaczy, że buty EasyTone trafiają do szafy!

 

Tak jak wspominałam w poprzednim poście, ze względu na przedwakacyjny nawał pracy, praktycznie nie miałam na nic czasu. W ostatnich tygodniach, siłownia i zajęcia fitness, zupełnie zniknęły z mojego grafika. Ale przez ostatnie dwanaście tygodni naosiłam buty Easy Tone Reebok i okazuje się, (mądra głowa z kalkulatorem policzyła!), że tym czasie, w tych butach zrobiłam aż  370 000 kroków! To tak jakbym doszła z Warszawy do Szczecina (prawie)

I cały czas szła po plaży, bo chodzenie w Easy Tone (i ta osławiona niestabilność) przypomina spacer po piasku. Jednocześnie jest sprężyście (co bardzo sobie cenię) i wygodnie (dobra alternatywa do szpilek). Ja robię swoje, czytaj: codzienne czynności, a buty robią swoje, czytaj: pracują na moje ciało i samopoczucie. To lubię.

 

A teraz rzeczywiście jestem na plaży i chodzę po górkach

A ET są razem ze mną :)

 


Podziel się

komentarze (265) | dodaj komentarz

niedziela, 17 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 691 342  

JESTEM NA TAK!