Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 086 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Lubię to

Missiu



czas na oświadczenie

piątek, 25 stycznia 2008 7:23



 

 

Niniejszym pragnę podziękować kancelarii „Leśnodorski, Ślusarek i wspólnicy” ,  a w szczególności  mecenasowi Maciejowi Ślusarkowi  za profesjonalizm, za rzeczowe, konkretne i mądre uwagi, oraz za zaangażowanie i wiarę, gdy ja już traciłam siły.  Dziękuję za szczęśliwe doprowadzenie sprawy do końca, oraz za te wszystkie ciepłe i przyjazne gesty, które pozwoliły mi uwierzyć w „ludzką” twarz prawa…

 

Dziękuję

I oczywiście pozostaję z Wami



http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4867319.html 

 

 

 

 






Podziel się

komentarze (366) | dodaj komentarz

o tym, jak kobiety moga wykonczyć

czwartek, 24 stycznia 2008 7:39

"...jesteście genialni!  jesteście zdolni! to społeczeństwo nałożyło na was ograniczenia, jesteście jak w kajdanach, nie dajcie się! to społeczeństwo wmówiło Wam, że tego nie umiecie, tamtego nie umiecie, że czegoś nie powinniście! wyzwólcie się, wyzwólcie energię, bądźcie twórczy! Odwagi! do przodu! tu nie ma „źle” czy „dobrze”. tu wszyscy próbujemy, jedyne co jest złe – to nie podjęcie próby! zatem: do przodu! ... „

 

tak wygląda mój powrót do szkoły Lee Strasberga

i być może to tylko retoryka

i oczywiście płacą im za to, ale …

 

… to co pamiętam, ze swojej, polskiej szkoły to tekst: „zdolna, ale leniwa”.

kilka lat później, za każdym razem kiedy o piątej rano wstawałam do pracy (którą zresztą kocham i nie zamieniłabym na żadna inną) i wiedziałam, że wrócę dopiero przed północą, zastanawiałam się, co  w tym momencie powiedziałaby moja nauczycielka…

  

jej też płacono…

 

nie wiem, który system jest lepszy i bardziej mobilizujący, motywujący...

wiem, który powoduje, że wierzę w swoje siły…

 

 

 

ale dla mnie powrót do szkoły to nie tylko system nagród i pochwał. to przede wszystkim dużo pracy. bardzo dużo…

 

zostałam "stage managerem" czyli innymi słowy dobrą wróżką odpowiedzialną za spektakl; inspicjentem, co już nie brzmi tak dumnie jak w wersji angielskiej, a niezależnie od języka jest szalenie poważnym zadaniem. otóż moja praca (w największym skrócie) polega na doprowadzeniu do realizacji spektaklu i koordynacji pracy wszystkich zespołów czyli produkcji, reżyserii, aktorów oraz obsługi technicznej…

 

przedstawienia które realizujemy produkowane są we współpracy Instytutu im. Lee Strasberga oraz Uniwersytetu Nowojorskiego.

 

„Fefu i przyjaciółki” Maríi Irene Fornés to moje ostatnie wyzwanie

 

do tej pory wyprodukowaliśmy dwa spektakle  - „Icarus’s Mother” oraz „The Unseen Hand” Sam'a Shepard‘a w ramach festiwalu jego imienia.

 

i choć były chwile, gdy wszystko się waliło;

gdy reżyser gotów był „rzucić tę robotę”;

a drugi snuł historie o słoniu „srającym rowerami” (!)

(obiecuję, że kiedyś Wam to opowiem, bo to jedna z najważniejszych moich lekcji);

gdy po szczęśliwym zrealizowaniu i zamknięciu projektów powiedziałam sobie „NIGDY WIĘCEJ!”

 

po tym wszystkim, 

i po dwóch tygodniach odpoczynku…

… zgłosiłam się do kolejnego projektu, po niezbędną mi do życia, porcję adrenaliny…

 

 

przed kilkoma tygodniami odbyły się przesłuchania (castingi), wyłoniono osiem (!) przyszłych „przyjaciółek”, w tej chwili trwają próby kolejnych sekwencji…

 

do domu Fefu zjeżdżają kolejne kobiety, żeby zorganizować bal dobroczynny. Jednak każda z nich przywozi ze sobą jakąś tajemnicę, a w salonie wisi strzelba, która niczym u Czechowa musi wystrzelić w ostatnim akcie…

 

praca z samymi kobietami (!), a jest nas w podstawowym składzie jedenaście (!) do najłatwiejszych nie należy…

 

trzymajcie kciuki, bo premiera już 6tego lutego,

a ja Was będę na bieżąco informowała o przebiegu prób…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (140) | dodaj komentarz

zdjęcia cd

środa, 16 stycznia 2008 9:41
tokyo
czyli gdzies miedzy slowami: harmonia, hierarchizacja
i hipokryzja... nie zdolalam sie zachwycic...

foto 1



foto 2





kolejne godziny lotu...

foto 3




obudzilam sie gdy wlasnie przelatywalismy nad Wielkim
Kanionem. widok z 11 tys. metrow...

foto 4



foto 5



foto 6





a to juz swit na lotnisku i puchacz (?) który
przysiadł na chwilę, zeby przyjrzeć się odprawie...

foto 7


Podziel się

komentarze (203) | dodaj komentarz

.

wtorek, 08 stycznia 2008 23:42
Czwartek – Hong Kong

Piątek – Tokyo

Sobota – Nowy Jork

Wtorek – LA

nie wiem jak się nazywam…
na pokładzie każdego kolejnego samolotu mam ochotę
rozdawać zimne napoje i pokazywać gdzie są wyjścia
ewakuacyjne…
mogę tylko wysłać Wam zdjęcia…

foto 1



foto 2



foto 3



Podziel się

komentarze (290) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  20 149 217  

JESTEM NA TAK!