Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 971 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

kibicowanie... ; dziś kroków 3952 i jeszcze robię. chyba mam zakwasy ;)

sobota, 09 czerwca 2012 22:33

 

 

 

czegoś mi wczoraj zabrakło... 

i to nawet nie chodzi o jeszcze jedna (naszą) bramkę... 

ale zacznijmy od początku: 

stadion imponujący, 

wypełniony po brzegi. 

wszyscy (poza Mega Ważnymi Osobami) - biało-czerwoni, ja też :)

o tym jak wyglądałam - niżej :)

świetna organizacja, 

pełna kultura, spokój i dzieci na stadionie, 

trochę za długie kolejki do wodopojów, ale dzięki uprzejmości powszechnie tego dnia panującej na stadionie - udało się i to pokonać :)

niestety odśpiewanie "koko koko, euro spoko" ominęło mnie (staliśmy wtedy w kolejce po wodę)

wreszcie zaczyna się... 

przyznaję - miałam dreszcze, gdy te 56073 ludzi zaśpiewało hymn. 

i w zasadzie już mogłam wychodzić, 

ale coś mnie zatrzymało... 

i wtedy usłyszałam coś, co było lepsze niż hymn! 

usłyszałam - goooooooool! 

i ta radość! 

cóż to była za radość! 

coś fantastycznego !!!

no i wtedy powinnam była wyjść... 

niestety ... coś mnie znów zatrzymało

a później wszystko mnie bolało... 

bolało mnie, że zanim jeszcze cokolwiek się wydarzyło stadion (w ramach żartu?) zaśpiewał:

"Polacy, nic się nie stało..." (przed bramką), 

bolała gra, 

bolały okrzyki - "do roboty!"; "Błaszczykowski sam meczu nie wygra"; "rusz się" ! 

bolało, że wyraźnie oklapliśmy (dobrze to napisałam?)

ale najbardziej bolał brak dopingu... 

bo prawda jest taka, że nasz doping od początku nie wierzył w piłkarzy i w zwycięstwo. 

na stadionie nie było kibiców, tylko gapie.

(przyznaję, ja byłam jednym z nich, choć starałam się,

wierzcie mi - starałam się bardzo!)

a jak ktoś chciał popatrzeć jak wygląda doping, czym jest (południowy) temperament i zagrzewanie do boju - to mógł (tęsknym wzrokiem) popatrzeć w stronę kibiców z Grecji... 

 

 


ta garstka ludzi dawała tak czadu, że miało się wrażenie, że siedzi ich co najmniej połowa stadionu (!)

dopiero jak nas zawstydzali, lub przekrzykiwali (!!! sic!) nasi podrywali się do zagrzewania piłkarzy. 

półgębkiem, jakby z rumieńcem zażenowania... 

ale tam, po greckiej stronie - siedzieli Kibice.

kochający swoją drużynę i wierzący w nią,

choćby nie wiem co. Kibice, którzy gotowi byli przyjechać na koniec Europy, by krzyczeć: 

... no nie wiem, co oni tam krzyczeli, ale było skuteczne... 

a po naszej stronie... lipa!

to nie mogło się udać... 

to był pierwszy mecz w moim stadionowym życiu... 

i choć Żyleta już nie wygląda tak jak wyglądała kiedyś, 

(nie wiem czy coś w ogóle z niej pozostało)

i choć pewnie nigdy nie pójdę na taki "zwykły" mecz

(bo się boję)

to jednak chciałabym usłyszeć kiedyś Doping w naszym wykonaniu... 

a bilety powinny być rozlosowywane w pierwszej kolejności pośród Kibiców z wielkim sercem, temperamentem i wiarą, że się uda... 

może wtedy było by lepiej. 

 

 

a teraz coś dla oka ;)

oto jak wyglądałam: 

(sukienka była szyta specjalnie na tę okazję)

 

 


a to już ze stadionu: 


będziecie ogladać następne mecze?

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (527) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 687 492  

JESTEM NA TAK!