Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 389 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Lubię to

Missiu



czy kryminał może być dobrą lekturą?

środa, 04 grudnia 2013 23:19

 

 

wczoraj upiekłam drożdżówkę... 

uwielbiam. 

 

 

usiadłam z gorącym jeszcze ciastem na kanapie i pochłonęłam... 

ostatnie strony kryminału. 

 

kiedyś, dawno, dawno temu nie wyobrażałam sobie

"jak można czytać kryminały?!" 

toż to literatura dla podstarzałych panien,

które tylko udają, że coś czytają, a w gruncie rzeczy są w połowie drogi 

do Harlequinów i wtórnego analfabetyzmu! 

 

przysięgam. tak kiedyś myślałam... 

 

a później ktoś spytał:

- a Agatę Christie zna? 

- no nie zna, no ale przecież to są kryminały... 

- no to niech poczyta! 

 

no i poczytałam... 

 

pamiętam, że wzięłam ze sobą na deskę (w góry, na stok)

wydania pocketowe, czyli idealne na przejazd gondolką,

a jak się zamoczą to też nic nie szkodzi... 

i pamiętam też, że byłam wtedy bodaj najszybszą snowboardzistką na stoku, 

bo robiłam wszystko, byleby tylko jak najprędzej znów znaleźć się w kolejce i móc spokojnie przeczytać jeszcze kilka stron... 

 

ALE! 

 

dziś już ze zdecydowanie mniejszym wstrętem

i niechęcią patrzę na kryminały i tych, którzy je czytają ... 

mało! jeśli jest co mnie relaksuje, co idealnie wpisuje się w nurt - 

- dobrze się czyta i nie wymaga głębokich analiz -

- czyli idealne na wakacje, w trasie, przy ogólnym zmęczeniu... 

to właśnie kryminał jest tą pozycją którą wybieram... 

 

niestety niewiele jest książek/autorów których warto wspominać... 

 

Agata Christie, później (chyba) długo, długo nic

później seria Millenium (genialna!!!! kto nie czytał ten trąba!) 

no i reszta może być określana co najwyżej mianem "szału nie ma" 

 

leżą przede mną trzy kryminały, które ostatnio przeczytałam: 

 

H. Coben - Mistyfikacja

M. Cruz Smith - Plac Komsomolski

M. Krajewski - W otchłani mroku ... 

 

a ponieważ pozwoliłam sobie na bardzo długi wstęp, 

pozwolę sobie teraz na bardzo krótkie recenzje powyższych tytułów: 

 

Screen Shot 2013-12-04 at 10.34.43 PM.png

wyd. Albatros 

 

 

Coben jest porządnym rzemieślnikiem.

dodam, że również niezwykle płodnym, bo jego książki jego autorstwa spokojnie mogą wypełnić niejedną półkę... 

niezwykle poczytny, popularny, a jak się go raz pokocha,

to dołączasz do kultu zbiorowego 

ale też, wg. mnie należy do autorów, którzy w mniejszym, lub większym stopniu piszą dość przewidywalne scenariusze i już w połowie książki coś Ci świta, że pewnie to "kamerdyner zabił"

 

we wstępie do "Mistyfikacji" Coben pisze: 

"jeśli to pierwsza moja książka, którą trzymasz w ręku, odłóż ją.

weź inną. nie  ma sprawy, ja poczekam." 

dalej autor tłumaczy się, że to pierwsza książka, którą napisał mając dwadzieścia parę lat - "naiwny dzieciak" 

i od tego czasu, aż do dzisiaj jej nie czytał. niczego nie zmieniał, nie poprawiał... 

 

a jednak... 

mimo, że to nie jest doskonała lektura to przyznaje,

że wg mnie jest to jeden z najlepszych Cobenów jakie do tej pory czytałam! 

więc jeśli lubicie tego autora, albo jeszcze go nie znacie - śmiało! odwagi! 

bardzo przyjemnie się to czyta i Panie Coben - wstydu nie ma! 

 

moja ocena:  4. 

 

 

 

kolejna książka to: 

Screen Shot 2013-12-04 at 10.44.36 PM.png

wyd. Albatros 

 

ta książka jest trochę, jak tabletka na przeczyszczenie.

 

bardzo dobrze się ją czyta,

główny bohater jest świetnie nakreślony - zmęczony życiem (tak, tak, wiem, że nie on jeden, cliche!) policjant, który właśnie ma wylecieć i generalnie nie tylko nie radzi sobie ze swoimi przełożonymi, ale ma także mnóstwo osobistych problemów...

mimo ciekawej fabuły... 

wielowątkowości

i niesamowitego tła moskiewskiego... 

 

mam nieodparte wrażenie, że "łyknęłam" tę książkę, przeleciała przeze mnie a po kilku dniach nie bardzo pamiętam o co w tej książce chodziło.

nic nie wniosła w moje życie, no może poza zabiciem czasu... 

 

moja ocena:  4

 

 

 

 

i na koniec: 

ostatni będą pierwszymi, czyli: 

 

Screen Shot 2013-12-04 at 10.53.05 PM.png

wyd. Znak 

 

drogi czytelniku!

jeśli dotarłeś/łaś aż do tego miejsca, znaczy się - rzeczywiście lubisz czytać! 

 

a oto i nagroda! 

 

być może moje surowe (powyższe) recenzje wyglądałyby zgoła inaczej, gdybym nie była świeżo po lekturze Krajewskiego. 

i gdybym zupełnym przypadkiem, ba! kierując się duża dawką sceptycyzmu do rodzimych autorów (nie wiedzieć czemu, ale obiecuję to przerobić na kozetce) 

nie zostawiłabym tej książki na koniec serii kryminalnej ... 

 

a jednak, jak mówią mądrzy ludzie: "widocznie tak miało być..."

 

dodam jeszcze, że to mój pierwszy, ale zdecydowanie nie ostatni Krajewski.

(autor chętnie czytany, nagradzany, wyróżniany...) 

 

pozwolę sobie tu wrócić do pytania o "wartość intelektualną kryminałów" 

czy to w ogóle może być lektura wnosząca coś w życie... 

 

tak jest, o ile sięgnie się po właściwych autorów i właściwe tytuły

a "W otchłani mroku" niewątpliwie do tej kategorii się zalicza. 

 

dobra, mocna, momentami wstrząsająca, zaskakująca, a jednocześnie nie głupia, ale rozwijająca lektura... bohaterowie niejednoznaczni, wielowymiarowi, ale też bardzo "ludzcy".

no i wreszcie bardzo interesujący kontekst historyczny!

nieoczywisty "wstęp, rozwinięcie i zakończenie" :) 

 

dobry kryminał w połączeniu z intelektualną przygodą 

 

moja ocena: 5++

 

 

milej lektury 

 

i napiszcie mi może jeszcze, jakie są Wasze ulubione kryminały... 

może coś mi podpowiecie... 

 


Podziel się

komentarze (223) | dodaj komentarz

wtorek, 12 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 655 668  

JESTEM NA TAK!