Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 256 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Lubię to

Missiu



to nieprawda, że tam nie ma wyboru ...

czwartek, 24 lipca 2008 17:58

Patria o Muerte

 

prędzej czy później musiałam tam pojechać. pojechałam dziś, żeby jeszcze uchwycić czas, żeby przeżyć podróż w swoje wspomnienia z dzieciństwa, żeby zobaczyć niewiarygodne... spóźniłam się o kilka lat... nie usłyszałam charyzmatycznego głosu przywódcy, nie zobaczyłam go w telewizji, ale to co zobaczyłam ...


„na wyspach Bergamutach

podobno jest kot w butach (...)

i słoń z trąbami dwiema,

i tylko wysp tych nie ma!"

 

 

     na Kubie spędziłam dwa tygodnie - pierwszy w luksusowych warunkach, w jednym z zamkniętych, wyłącznie dla turystów resortów nad oceanem. enklawie spokoju i pinacolady oraz mojito lejącego się w ramach all inclusive. niczego mi nie brakowało. słońce, przepiękna plaża, drobny biały piasek i palmy. wieczorem trzeba było tylko głośno tupać, żeby wystraszyć wychodzące po zmroku małe kraby. z wytrzeszczonymi ze zdziwienia i przestrachu oczami, pilnie obserwując każdy twój ruch zmykały bokiem uderzając szczypczykami o betonową posadzkę. nurkowałam, latałam na paralotni, leżałam i przeżywałam dylematy: czy teraz opalać plecy czy brzuszek... boleśnie się przekonałam, że lepiej nie dotykać rafy koralowej oraz jak zdradziecką może być mieszanka alkoholu i słońca.

miałam olbrzymi pokój, łóżko z baldachimem i telewizor z trzydziestoma kanałami w czterech językach. dla bardzo zdesperowanych i cierpliwych był internet, przeznaczony TYLKO do użytku przez turystów - obsługa hotelowa miała zakaz korzystania z sieci pod groźbą utraty pracy oraz konsekwencji prawnych. były kolacje przy świecach i romantyczna muzyka grana i śpiewana na żywo. były lekcje salsy i dyskoteki na plaży.

było co tylko chciałaś i ... to nie miało nic wspólnego z prawdziwą Kubą. 


Po tygodniu spędzonym na plaży ruszyłam w głąb wyspy...

mijając „wiecznie żywe" hasła - revolucion o muerte i portrety bohaterów dotarłam do chyba najsmutniejszego miasta świata - Havany a później do Trynidadu.


ale o tym ... już w następnym odcinku


PS. Ide dziś na koncert Georga Michaela, tra la la la



i jeszcze kilka fot które zrobiłam na Kubie












Podziel się

komentarze (124) | dodaj komentarz

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 649 601  

JESTEM NA TAK!