Bloog Wirtualna Polska
Są 1 276 082 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Lubię to

Missiu



z pamiętnika lizusa ;)

niedziela, 22 czerwca 2008 20:42

              Ostatniego dnia założyliśmy piżamy i oglądaliśmy japońską kreskówkę. był też rytuał wręczania przechodniego kaktusa - przekazywany temu, który z danym nauczycielem był najdłużej.

              skończył się ważny czas w moim życiu i mam nadzieje, że wszystko czego się nauczyłam będę umiała dobrze wykorzystać. chciałam napisać coś mądrego, ale wszystko co przychodziło mi do głowy to banały: o tym jak ten czas mnie zmienił, jak wspaniałych ludzi poznałam, o tym jak mądra to była decyzja i jak ważne lekcje odebrałam...   


zajęcia od 9 rano do 22, w pośpiechu zjadane cokolwiek, kupione w supermarkecie naprzeciwko (odkąd zamknęli knajpkę po drugiej stronie ulicy na nic innego nie było czasu) 

przy wejściu surowa Mona pilnująca porządku i sprawdzająca legitymacje. 
dalej biurko Ruth, nieprzyjemnej blond wiedźmy, która słodkim głosikiem na wszystko odpowiadała - „NIE!", 
dlatego od razu lepiej rozmawiać z Pam - uwielbianą przez wszystkich, no może z wyjątkiem Ruth.
 
wraz z nadejściem popołudnia nastroje w szkole stawały się przyjaźniejsze, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lód w sercach kruszał: Sam, Antony, David, którym w podzięce obiecałam polski sernik, więc zaraz musze się wziąć do roboty

   Tymczasem w tygodniu biegłam na zajęcia, do takich nauczycieli jak:   

Bruce, śpiewak operowy - nauczyciel od emisji głosu, wielki, postawny facet z wrażliwością małego chłopca, który nawet szeptem krzyczał, a jak się wydarł to słychać go było trzy piętra niżej...   

Ian - w czasie każdych zajęć ktoś wykradał mu listę i dopisywał ukradkiem: „we serce Ian" i tylko przypadek był to zawsze mój charakter pisma...   

Geffrey - ach... gdyby tylko poprosił zgodziłabym się być jego siódmą żoną (!), magik, który robił z nami rzeczy niezwykłe, w które samemu nie mogliśmy uwierzyć... ironia i poczucie humoru połączone ze znajomością swojego fachu i ludzi. dotykał nie widzialnych guziczków w naszych głowach i docierał do zakamarków duszy. a później wszystko przesiewał przez szkło powiększające, tak żeby to, o czym myśleliśmy, co czuliśmy widać było z ostatnich rzędów widowni...   

Robert C. - chodząca encyklopedia teatru, pamiętający KAŻDY wyraz z granych przez nas dramatów. wpatrujący, nie - świdrujący Cię wzrokiem i wyłapujący najmniejszy fałsz. usłyszeć od niego - „jest dobrze" to największy komplement, który zarazem podnosił poprzeczkę. z tygodnia na tydzień coraz bardziej wymagający   

Paul - zaliczany do najlepszych nauczycieli w tej szkole, prywatnie mistrz salsy, dla nas - mistrz aktorstwa filmowego, pracujący z Tarantino, Al Pacino, Robert Deniro, Harvey Keitel, Benicio Deltoro i innymi. każde jego słowo to ważna lekcja, a największy komplement to uśmiech i milczenie. bo na planie nie ma czasu na komplementy.   

Irma - rosyjska księżniczka, prawdziwa dama i baletnica. delikatna, porcelanowa i wyniosła. a jednocześnie dyscyplinująca i konsekwentna.   

Michael - mały terrorysta czasowy, spóźnienie się ponad minutę (!) wymagało pisemnego usprawiedliwienia, 5 minut wykluczało Cię z zajęć. dyscyplina, dyscyplina, i jeszcze raz dyscyplina oraz pełne skupienie. znakomita znajomość swojego ciała. uczy świadomości tego jak się prezentujemy na scenie.    

Robert M. - pasjonat, również wymagający totalnej dyscypliny - dwie nieobecności (usprawiedliwione lub nie) lub trzy spóźnienia i wylatujesz z zajęć. warunkowo, jeśli się zgodzi możesz spróbować dostać się na zajęcia w następnym semestrze. Jeśli się zgodzi. genialna pamięć. encyklopedia kina. jego przedmiot nazywa się „100 eyes" i muszę przyznać, że otwiera nie tylko oczy, ale przede wszystkim głowę. jeden z naszych kolegów pod jego wpływem zrezygnował z aktorstwa i zajął się reżyserią. z powodzeniem.   

Tim - pierwszy który mnie otworzył i pomógł przetrwać ciężkie chwile, radził jak przeżywać chwile zwątpienia, upadków, porażek. wspierający i bardzo życzliwy. profesjonalny i twórczy   


to tylko niektórzy spośród moich nauczycieli, tworzący klimat tego miejsca. Agnieszka Chylińska, która kiedyś powiedziała „nauczyciele - fuck off!" może mi zazdrościć. sama sobie zazdroszczę tej szkoły.             

Podziel się

komentarze (152) | dodaj komentarz

niedziela, 17 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 694 964  

JESTEM NA TAK!