Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 710 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Lubię to

Missiu



Nazywajcie mnie naiwniaczką

czwartek, 20 listopada 2008 0:01

            Nazywajcie mnie naiwniaczką, głupiutką panienką.

Należy mi się. Ale i tak wole to niż utracenie wiary, że może jednak zrobiłam dobrze…

 

Choć, dziś jest mi przykro.

 

            Trzy dni temu, wieczorem zaczepił mnie roztrzęsiony mężczyzna. Potrzebował pomocy. Powiedział, że właśnie go okradziono, że wybito mu szybę w samochodzie, że skradziono mu dokumenty, laptopa. Za jego plecami stała kobieta i chłopiec (!), chyba już trzynastoletni… opowiedział mi o cukrzycy swojego dziecka, o tym, że przyjechali spod Iły (gdzie do cholery jest Iła?!), o swoim roztargnieniu i nieszczęściu. Przedstawili się i dali swój nr telefonu, poprosili o pożyczkę. Na benzynę, na powrót do domu…

Wysłuchałam. Nie miałam przy sobie gotówki. Poszłam do bankomatu…

Obiecali, że następnego dnia oddadzą pieniądze. Że zostawią w umówionym miejscu.

Poprosili o autograf…

Pożegnaliśmy się życząc sobie szczęścia…

 

Minęły trzy dni.

Możecie w to nie uwierzyć, ale ja naprawdę chciałam, żeby okazali się uczciwymi ludźmi…

Nazywajcie mnie naiwniaczką,

Ale mimo wszystko wolę to niż utracenie wiary…

Choć się zawiodłam…

 

Następnym razem będę rozdawała w bilonie ;)

 

 

Ale nie jestem jedyna…

 

            M. szła ulicą, gdy zaczepił ją kilkunastoletni chłopiec. Poprosił o zakup obiadu, nie jadł nic ciepłego od czterech dni… poprosił o obiad w najbliższej restauracji – KFC.

M. spojrzała głęboko w oczy chłopaka. Nie mogła odmówić. Powiedziała „zgoda”.

I wtedy chłopiec się odwrócił i powiedział…

„jest jeszcze ze mną siedmiu moich kolegów, dla nich też proszę coś kupić”.

 

I M. kupiła…

           

 

            Dobrze, nabrałam się jeszcze na ciążę u Cyganki. I pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie wiek kobiety. Była grubo po sześćdziesiątce…

 

            I za każdym razem, w takich sytuacjach myślę sobie, że może jednak zrobiłam coś dobrego, że zapłaciłam za profesjonalną, fachową i dobrą ściemę. A za głupotę trzeba płacić. I nagradzać profesjonalizm (?). I że mnie też wiele osób pomogło i bez tej pomocy nie dałabym sobie rady. Że dzięki niej przejechałam „6 stolic w 6 dni”… i wreszcie, że te pieniądze im były potrzebne bardziej niż mnie…

 

No cóż…

Na zdrowie!

 

Choć nadal jest mi trochę przykro… 


Podziel się

komentarze (1073) | dodaj komentarz

czwartek, 14 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 674 372  

JESTEM NA TAK!