Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 968 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Lubię to

Missiu



Koniec. idę na wojnę. chodźcie ze mną!!!

poniedziałek, 16 marca 2009 23:23

Gdy patrzę w te oczy zmęczone jak moje,

to kocham to miasto zmęczone jak ja,

Gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje,

Gdzie wiosna (…) oddycha…

  

Wiosna…

Myślicie, że w Warszawie wiosna pachnie fiołkami? Że pachnie nowalijkami?!

A gówno! Nie jest to nawet zapach „spalin”, wbrew temu co śpiew T-Love…

 

po tym jak spłyną śniegi, przy pierwszych oznakach wiosny nadchodzą one – forpoczta warszawskiej wiosny - „przebiśniegi” czyli brązowe placki psich kup, które roznoszone są na całe połaci chodnikowych ścieżek.

Gówna są wszędzie! Dosłownie wszędzie.

Nie ma chodnika w Warszawie, nie ma skwerku, nie ma placyku, gdzie nie byłoby psich gówien.

Rzadkie lub bardziej zwarte,”mieszane, rasowe, stare i nowe”  rozmazane lub dumnie czekające na pierwszego „roznosiciela”, połyskujące w słońcu lub mieniące się lekką zielenią. Wszechobecne GÓWNA. Kupy, gówienka, dwójeczki, stolce, kał, odchody, klocki, kaka, bezy, bobki, psie precelki, ekskrementy. dajcie mi jeszcze dwie minuty – wymyślę kolejne fantazyjne nazwy na te brązowe placki.

 

Polska leży gównem!

Była drewniana, była murowana, była nawet szklana.

 

Dziś jest obsrana i obszczana.

 

A Jej mieszkańcy (mniej lub bardziej) zręcznie lawirują pomiędzy wysepkami zwierzęcej bytności. To nie słoma, drodzy Państwo - lecz gówno nam z butów wystaje! Bo chwała tym którzy nigdy nie musieli czyścić butów po miejskim (sic!) spacerze!

 

A do tych psich „pomników przyrody” dochodzą jeszcze „złote” strugi pozostawione na rogach budynków, schodkach, felgach twojego (mojego) auta… charakterystyczne żółtawe zacieki o intensywnych barwach i zapachach…

 

To był (luty, marzec, kwiecień) maj, pachniała Saska Kępa, szalonym brązowym…

 

„przecież to nie Pani auto!”

usłyszałam od właścicielki olbrzymiego owczarka wypróżniającego się na zaparkowany samochód. A owszem! To było moje auto. Albo auto mojego sąsiada. Nie pamiętam, co to za różnica? Obsrane, obszczane stoi zaparkowane w centrum Warszawy. Ktoś inny zostawił sobie motor, schowany pod ochronną płachtą. Oszczędzę Wam aktualnego opisu narzuty… pozostawiam to waszej wyobraźni.

 

Dość.

To Wasz psi obowiązek – sprzątanie po swoim pupilu!

 

1. reguły współżycia:

 

„To co że pies, to ma mniej  gówniane gówno od człowieka?!

Poszedł! (…) A gdybym ja tak nasrał pod Pani oknem, pod Panią?! (…)

Psy obowiązuje taka sama dyscyplina i reguły współżycia jak ludzi. Wolność jednych  nie może być kosztem drugich.” /”Dzień Świra” reż. M.Koterski/

 

http://www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg&feature=related

 

2. prawo:

 

Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku. Odchody należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na niesegregowane odpady komunalne.

(Uchwała Nr LXXVII/2427/2006 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia 22 czerwca 2006 roku).

 

3. patriotyzm lokalny:

w GW powstała alternatywna mapa Warszawy miejsc najbardziej „obkupionych”

 

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,90134,6232837,Gdzie_najwiecej_psich_kup_w_Warszawie_.html

 

4. czy w wersji ogólnokrajowej i humorystycznej:

happening i sprawa Marka Raczkowskiego

- odsyłam do Przekroju

 

 

 

a przede wszystkim poczucie przyzwoitości.

 

Apeluję,

Dramatycznie wzywam!

Proszę,

Błagam,

 

Sprzątnij kupę po swoim psie.

 

            A prezydent miasta Hannę Gronkiewicz-Waltz, Straż Miejską, Zakłady Oczyszczania Miasta, Biuro Ochrony Środowiska, Radnych i wszystkich świętych, którzy tylko mogą dodatkowo „zmobilizować” miejskich „kupo-robców” (czytaj – właścicieli psów) proszę o spacer miastem i skończenie z tą plagą.

 

 

Gdy patrzę w te oczy zmęczone jak moje,

to kocham to miasto zmęczone jak ja,

Gdzie Gronkiewicz-Waltz zrobiła co swoje,

Gdzie wiosna wreszcie oddycha…

 

 

 

 

 

I jeszcze piosenka:

http://www.youtube.com/watch?v=Vh3asGNyVMY

 


Podziel się

komentarze (133) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 687 097  

JESTEM NA TAK!