Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 275 712 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Materiały dla mediów

O moim bloogu

Ten blog, będzie moim peryskopem, oknem na świat, gdzie będę dzieliła się z Wami tym, co przeżywam, co polecam, co lubię i co mnie wkurza...

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Lubię to

Missiu



przepis

środa, 14 maja 2008 7:50
pewien mój znajomy mówił, że odkrył przepis na udaną imprezę:

jak najwięcej ludzi, upchnąć na jak najmniejszej powierzchni, dodać dużą dawkę alkoholu
i puszczać dobrą muzykę na okrągło, a w odpowiednim momencie wyłączyć prąd…

to mi przypomina ostatni festiwal filmowy, na który zostałam zaproszona:
 
….różnie można definiować festiwale filmowe:
można wyobrażać sobie, że są wielkimi koszami,do których wrzucamy wszystko, co tylko ma dziewięćdziesiąt minut;

można wyobrażać sobie, że są targowiskiem próżnościi nie ważne jest jak będą mówili, byleby nie przekręcali nazwiska;

można 
(i jak się domyślam, organizatorzy 4 Polskiego Festiwalu Filmowego w Nowym Jorku,  tak właśnie definiują festiwale) rozumieć jako wielkie święto kina, gdzie przedstawiane są filmy  najważniejsze, najbardziej wartościowe, interesujące,można zaprezentować perełki, najlepsze filmy z ostatnich miesięcy;

i to zdecydowanie się udało pani Hannie Hartowicz – dyrektorce PFF w NY,której ja,  oraz tysiące widzów w NY wdzięczni jesteśmy za pokazanie takich filmów jak:

„Katyń” – notabene duża i prestiżowa sala w Muzeum Sztuki Współczesnej  (MoMA)  wypełniona była do ostatniego miejsca, a cisza po projekcji - przejmująca…

„Słońce i cień” – Jankowi Holoubkowi dziękuję za zatrzymanie czasu i uchwycenie magii

„Plac Zbawiciela” – duetu Kos – Krauze, Krauze, za uchwycenie i pokazanie tego,  od czego odwracamy głowy

czy innych:
„Sztuczki”
„Pora umierać”
„Rezerwat”
„Jasminum”
„Statyści”

za które też dziękuję…

cztery dni święta polskiego kina,
    i kilka tysięcy widzów,

i może to jest przepis na udany festiwal polskiego kina :
ostra „selekcja na bramce” i bilety za kilka dolarów  (wyjątkowo sceptycznych i nieprzekonanych przekonywano polskim piwem),kino wypełnione po brzegi i kilka dobrych filmów prezentowanych z ponowną szansą na obejrzenie…

tak czy inaczej – przyjemnie było pochwalić się przed znajomymi polskim kinem

PS.: Pani Hanno – dziękuję za daną mi przyjemność otwarcia i poprowadzenia 4PFFwNY

(wiem, wiem… ryzyko było spore, choć przy takim repertuarze obawy zupełnie niepotrzebne)

Podziel się

komentarze (127) | dodaj komentarz

czwartek, 14 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  20 674 339  

JESTEM NA TAK!